Miejska Biblioteka Publiczna w Żorach zaprasza na wystawę fotografii zatytułowaną "Ziemia obiecana"
autorstwa Artura Rychlickiego. Wystawa dostępna będzie w Galerii Na
Piętrze od 3 sierpnia do 4 września 2021 roku. Wernisaż odbędzie się 3
sierpnia o godzinie 18:00.
(Dalszy ciąg tekstu pod grafiką)
Artur Rychlicki jest
fotografem urodzonym i mieszkającym w Krakowie. Wychowywał się w
rodzinie i środowisku współpracującym z Tadeuszem Kantorem oraz teatrem
Cricot 2, co nie pozostało bez wpływu na jego postawę wobec otaczającego
go świata. Jego prace prezentowane były podczas indywidualnych wystaw,
m.in. w Wielkiej Brytanii (Instytut Kultury Polskiej w Londynie), Danii
(Galeria siedziby Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Ronne), Niemczech
(Galeria Akademii Sztuk Pięknych w Saarbrucken), Francji (galeria La
maison des associations Orlean) oraz w Polsce (Kraków, Katowice,
Bielsko-Biała, Toruń, Wrocław).
Jest fotografem, który w odróżnieniu od innych fotografów tworzących w âczasach cyfryâ, pracuje ostentacyjnie, wręcz prowokująco nieśpiesznie oraz z namysłem (dla niektórych przesadnym) podkreślającym emocjonalną stronę wypowiedzi fotograficznej. Artur Rychlicki od z górą dwudziestu lat prowadzi w Katowicach autorskie warsztaty fotograficzne âwww.warsztaty-fotograficzne.orgâ. Celem tych warsztatów, w odróżnieniu od wielu innych kursów fotografii, jest przede wszystkim próba poszerzenia języka, którym dysponuje fotografia (zarówno estetycznego, jak i artystycznego â jeżeli ten w fotografii w ogóle istnieje) oraz nieśmiałe próby znalezienia w skostniałym, technokratycznym, stechnicyzowanym świecie małych przebłysków umierającego powoli humanizmu.
Jest również redaktorem naczelnym (bawi go ten termin) całkowicie papierowej âgazety-fotograficznej.orgâ (gazeta-fotograficzna.org).
ZIEMIA OBIECANA
(...) od frontu szedł ogródek i widok na fabrykę, a z lewej szła tak samo jak od frontu ostatnia zamiejska ulica, nie brukowana, otoczona rowami o kilkołokciowej głębokości, nad którymi rosły stare, umierające drzewa, chylące się coraz bardziej, podmywane ściekami spływającymi z sąsiednich fabryk, a za nimi oczy leciały po wielkim kawale ziemi, pełnej dołów, kałuż, gnijącej wody, zafarbowanej odpływami z blichów i apretur, stosów rumowisk i śmieci, jakie tutaj wywożono z miasta, rozwalonych pieców cegielnianych, grup drzew poschniętych, śladów zagonów, kup gliny pozostawionej od jesieni, domków skleconych z desek (...) co swoją zdrową czerwonością i martywmi, twardymi konturami raziły wprost oczy (âŚ)
(...) Błoto było czarniejsze i płynniejsze, trotuary zmieniały się przed każdym prawie domem, raz były szerokie z kamienia, to biegły wąskim wydeptanym paskiem betonu, albo szło się wprost po drobniutkim zabłoconym bruku, który kłuł przez podeszwy. Rynsztokami płynęły ścieki z fabryk i ciągnęły się niczym wstęgi brudnożółte, czerwone i niebieskie; z niektórych domów i fabryk położonych za nimi przypływ był tak obfity, że nie mogąc się pomieścić w płytkich rynsztokach, występował z brzegów, zalewając chodniki kolorowymi falami, aż po wydeptane progi niezliczonych sklepików, ziejących z czarnych zabłoconych wnętrzy brudem i zgnilizną (...)
Władysław Reymont âZiemia obiecanaâ
źródło: mbpzory.pl