Socha oskarżony przez Prokuraturę

Autor: Dagmara Bator
    Data dodania: 18/05/2011, 17:21

\"\" Jak czytamy na stronie rządowej Centralnego Biura Antykorupcyjnego w notatce sporządzonej przez Jacka Dobrzyńskiego, 48-letni Prezydent Żor usłyszał w Prokuraturze Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim siedem zarzutów poświadczenia nieprawdy w dokumentach (art. 233 § 1 i § 6 kodeksu karnego). Mają one związek z podaniem nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Prezydenta oskarżono między innymi o zaniżenie o około 300 tys. zł wartość nieruchomości do niego należącej. W związku z zaprezentowanymi zarzutami grozi mu nawet do 3 lat pozbawienia wolności.


(Dalszy ciąg tekstu pod grafiką)

Socha oskarżony przez Prokuraturę

     Dzisiaj odbyła się konferencja prasowa w związku z zaistniałą sytuacją „Nie mogłem uwierzyć, że służby takie jak CBA mogą działać w tak nieprofesjonalny sposób”, powiedział Waldemar Socha już na początku spotkania z dziennikarzami. „Część z tych zarzutów są wręcz kompromitujące dla CBA”. Tłumaczy, iż nikt się z nim nie kontaktował w sprawie wyjaśnienia zarzutów przed podaniem ich do publicznej wiadomości.ďťż

    „Zarzuca mi się, że w swoim oświadczeniu majątkowym nie wpisałem zobowiązań, które wynikają z faktur wystawionych na firmę mojej żony”, podaje przykłady Socha. „Firma mojej żony jest jej własnością odrębną jako działalność gospodarcza. To w ewidentny sposób nie jest zobowiązanie moje i ja nie powinienem umieszczać tego w swoim oświadczeniu majątkowym”.

    Prezydent dopowiada także na zarzuty dotyczące wartości działki, którą, według oświadczenia CBA, za kilka miesięcy sprzedał drożej. „W oświadczeniu majątkowym wpisuje się wartość średniej rynkowo z jakiegoś momentu, a nie z przyszłości – wtedy, kiedy się ją sprzeda”, tłumaczy Socha.

    „Inny z zarzutów dotyczył tego, że tę samą działkę, kiedy już została spisana umowa notarialna, została zainkasowana pewna kwota, mniej więcej 80% - że ja w następnym oświadczeniu nie ująłem już tej działki”, mówi Prezydent. „Czułem, że ta działka nie jest moją własnością. Podałbym jej wartość podwójnie – raz wartość działki, drugi raz kwoty, za którą ją otrzymałem. A tak się złożyło, że ostateczne raty faktycznie wpłynęły w następnym roku i ostatecznie umowa przeniesienia własności była w następnym roku”.

    Jak dopowiada później, „Umowa była taka, że w zamian za wykonanie pewnych prac kupią ode mnie działkę i zależności z faktur są zaliczką na zakup tej działki. Jest takie porozumienie spisane. A CBA tak to interpretuje, że ja na koniec roku miałem zobowiązania wobec tej firmy, których nie pokazałem. Nie miałem, bo zawarłem porozumienie, że one są zaliczką na zakup działki”.

    Prezydent określa działalność CBA jako „nieprofesjonalną” i „nieodpowiedzialną”.

    Na pytanie o to, czy ma to związek z minionymi wyborami, Socha odpowiada: „Otrzymałem takie sygnały, że sprawa zaczęła się w kampanii wyborczej”. Potwierdza, że nikt nie kontaktował się z nim bezpośrednio, otrzymywał jednak takie informacje od osób trzecich „Ja byłem przekonany, co jest oczywiste, że w pewnym momencie mnie zaproszą i ze mną porozmawiają”.

    Prezydent stwierdza, iż ma na uwadze kilka nazwisk, które mogłyby doprowadzić do wniesienia wniosku do CBA, a cała sytuacja może być „pokłosiem wyborów”. „Ale, proszę państwa”, jak dopowiada, „to równie dobrze może być standardowe zadanie CBA. Nie wysnuwajmy pochopnych wniosków, że to na pewno jest efekt czyjegoś zamierzonego działania, bo takiej pewności mieć nie można”.

    „Nie po to kilkanaście lat jestem prezydentem, całą swoją energię poświęcam dla tej funkcji, żeby teraz przez czyjeś nieodpowiedzialne działanie wszystko zostało zniszczone”, stwierdza Socha. „Wiele było takich przypadków, że głośno informowano o sensacyjnych informacjach, a potem trzeba było się z nich cicho wycofać”. Jak mówi, „Nie czuję się żadnym przestępcą i nie życzę sobie, żeby pokazywać mnie z opaską na oczach i pierwszą literą nazwiska”.

    Sprawę prowadzi wodzisławska prokuratura. Po przedstawieniu zarzutów na piśmie Waldemar Socha zapewnia, iż się od nich odwoła. „Jestem pewien, że wszystko zostanie wyjaśnione i zostanę oczyszczony z zarzutów”, jak kończy swoją wypowiedź w oświadczeniu z dnia 18 maja 2011r.

 

 

Żory, 18.05.2011r.

 OŚWIADCZENIE PREZYDENTA ŻOR Waldemara Sochy


    Pragnę oświadczyć, że przedstawione mi zarzuty odnośnie nieprawidłowości w moich oświadczeniach majątkowych za lata 2006-2010 są całkowicie bezpodstawne. Postawienie niektórych z nich jest wręcz kompromitujące dla CBA. Na przykład zarzuca mi się, że nie ujawniłem w moich oświadczeniach zobowiązań wynikających z faktur wystawionych na firmę mojej żony, która stanowi jej majątek odrębny i które to zobowiązania występowały w związku z prowadzoną przez nią działalnością gospodarczą.

    Inny zarzut dotyczył tego, że w oświadczeniu majątkowym zaniżyłem ponoć wartość 1,5 hektarowej działki, bo kilkanaście miesięcy później sprzedałem ją o ok. 300 tysięcy złotych drożej. CBA błędnie założyło, że w oświadczeniu majątkowym wpisuje się konkretną cenę transakcyjną z przyszłości, a nie średnią cenę rynkową na dzień na który sporządza się oświadczenie.

    Kolejny zarzut dotyczy tego, że nie wykazałem tej działki w oświadczeniu majątkowym po spisaniu notarialnej przedwstępnej umowy sprzedaży i zainkasowaniu ok. 80% ceny, podczas gdy ostatnie raty opóźniły się (zresztą niezgodnie z umową) i w związku z tym prawo własności ostatecznie przeszło w następnym roku. Gdybym ujął tę działkę w swoim oświadczeniu majątkowym, wówczas wykazałbym jej wartość podwójnie - i wartość działki i kwotę zainkasowaną za jej sprzedaż.

    Inne drobne zarzuty byłyby od razu wyjaśnione, gdyby CBA zwróciło się o ich wyjaśnienie. Moim zdaniem jest to kompromitujące dla CBA, że stawia mi zarzuty w ogóle ze mną nie rozmawiając i nie wysłuchując moich wyjaśnień.

    Jestem pewien, że wszystko zostanie wyjaśnione i zostanę oczyszczony z zarzutów.



    Waldemar Socha

    Prezydent Miasta Żory